Słynna polska judoczka kończy karierę

Szczepańska nie zamierza rezygnować z judo. - Prowadzę zajęcia w Olimpijczyku, a także uczę wychowania fizycznego we włocławskim Zespole Szkół nr 11, w klasie o profilu judo. Mam naprawdę fajnych podopiecznych i liczę, że za około dziesięć lat zaczną pokazywać się na wielkich zawodach. Na razie jeżdżą i odnoszą sukcesy na ogólnopolskich imprezach w swoich kategoriach wiekowych i wagowych - dodała.
Aneta Szczepańska jest jedyną polską medalistką olimpijską w judo. W 1988 roku na podium w Seulu stanęła Bogusława Olechnowicz, ale judo było wówczas tylko pokazową dyscypliną. - Już kilkanaście lat czekamy na medal w igrzyskach. Chyba największe szanse ma Tomasz Kowalski. Oby tylko mu zdrowie dopisywało - stwierdziła była podopieczna trenera kadry Wiesława Błacha (we Włocławku ćwiczyła pod okiem Romana Stawisińskiego), który obecnie jest prezesem Polskiego Związku Judo.
Podczas PŚ w Warszawie Szczepańska, brązowa medalistka mistrzostw świata (1995) i wicemistrzyni Europy (2004), nie tylko zakończy karierę, ale weźmie udział także w specjalnym treningu, z udziałem innych medalistów olimpijskich - Waldemara Legienia i Janusza Pawłowskiego.

Jigoro Kano, reformator jujitsui twórca judo, urodził sięw październiku 1860 roku. W dzieciństwie nazywano go "mały Nobunosuke"* ponieważ był drobny i delikatny, miało to duże znaczenie na jego późniejsze zainteresowania sztukami walki wręcz. W 1873 roku Kano opuścił swoich rodziców i został uczniem prywatnej szkoły brytyjskiej z internatem w Shiba - Tokyo. Wtedy to zaczął myśleć o jujitsu, ale nie znalazł nauczyciela. W 1877 roku Szkoła Kaisei i Szkoła Medyczna w Tokio połączyły się tworząc Uniwersytet Tokijski, na który wstąpił na wydział literatury. Tego samego roku zarekomendowany przez mistrza jujitsu Teinosuke Yagi* został uczniem Hachinousuke Fukuda* ze szkoły Tenshin-shinyo-ryu.Kano ćwiczył codziennie, jednocześnie czytał europejskie podręczniki dotyczące wychowania fizycznego, analizował też techniki sumo - tradycyjnych japońskich zapasów*, a nawet boks i gimnastykę. Poszukiwania te były bardzo trudne, wtedy bowiem nie istniał jeszcze japoński termin Taiiku, który znaczy "wychowanie fizyczne". W Japonii ćwiczono nie tyle dla wzmocnienia ciała, co dla celów wojennych. W sierpniu 1879 roku, zmarł Hasuoke Fukuda, mając pięćdziesiąt dwa lata; Kano otrzymał od swojego nauczyciela wszystkie pisemne instrukcje walki.Podjął dalsze ćwiczenia u mistrza Masatomo Iso. Masatomo był synem i następcą Matayemona Iso, Kano często wspominał, że u nikogo nie widział tak świetnego stylu i techniki, jak u mistrza Matayemona. Po jego śmierci w 1881 roku Jigoro studiował pozostawione przez niego rękopisy. Ponadto odwiedzał mistrzów jujitsu, chcąc pogłębić swą wiedzę. Wykupywał z księgarni rękopisy dotyczące jujitsu, aby studiować metody różnych szkół. Mniej więcej w tym czasie poznał mistrza Tsunetoshi Iikubo ze szkoły Kito-ryu, który zaprzyjaźnił się później z Kano i miał nadzieję, że zostanie on jego następcą jako mistrz tej szkoły. Umierając Iikubo pozostawił po sobie poważną spuściznę, jeśli chodzi o technikę. Między innymi z powodu pewnego sentymentu żywionego wobec Iikubo Kano umieścił jedno z kata szkoły Kito-ryu w systemie judo Kodokan, a mianowicie kata zwane Koshiki-no-Kata. Kiedy Jigoro Kano mieszkał w świątyni Eishoji pracował jako profesor na Wydziale Ekonomii Politycznej Uniwersytetu Gakushuin, a następnie został mianowany profesorem czwartej klasy z pensją jak na owe czasy dosyć znaczną. Jednak Kano utrzymywał nie tylko siebie, musiał także troszczyć się o swego służącego Tsunejiro ( z którym ćwiczył jujitsu i który towarzyszył mu od dawna). Ponadto zagraniczne książki, które kupował były bardzo drogie. Zgodnie ze zwyczajem musiał też dawać upominki starszym mistrzom szkół jujitsu, gdy ich odwiedzał*. Jako profesor powinien również dbać o schludny wygląd. Wydatki związane z dalszymi studiami jujitsu także były znaczne. Aby zarobić trochę dodatkowych pieniędzy, Kano zabrał się za tłumaczenie z angielskiego na japoński "Traktatu o etyce". Dzięki tym tłumaczeniom udało mu się zbudować Dojo o powierzchni dwunastu tatami*.Kiedy Dojo zostało ukończone, przyjaciele Kano: Kumazo Tsuboi, Kojiro Tatsumi, Chiyomatsu Ishikawa przychodzili tam od czasu do czasu , aby poćwiczyć i coraz bardziej sobie uświadamiali, że Kano ćwiczenia jujitsu traktuje poważnie, a nie jako hobby. Część świątyni Eishoji przeznaczono na prywatne kursy Jigoro Kano. Uczono się tam angielskiego i ekonomii politycznej pod kierunkiem Kano. Po zajęciach uczniowie czasami zaglądali do dojo, podziwiali Kano jako pedagoga, ale też stawiali sobie za punkt honoru nauczyć się jujitsu. Z czasem wielu z nich stało się znanymi nauczycielami judo. Dzięki tym, którzy ćwiczyli je będąc w Gakushuin, judo stawało się w Japonii coraz bardziej popularne. 13 września 1889 roku Kano wyjechał do Europy na polecenie ministra Dworu Cesarskiego gdzie przebywa do stycznia 1891 r. W sierpniu 1897 roku tworzy Towarzystwo "Zoshi-Kai", którego głównym celem było wychowanie młodzieży. Po czym tworzy Instytut Kano, a następnie kolejne instytuty: Zenyo, Seihei, Zenichi i inne przeznaczone dla młodzieży. Profesor Jigoro Kano zmarł 4 marca 1938 roku na statku Hikawa-Maru wracając do Japonii z Kairu gdzie uczestniczył w posiedzenia Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Został on pochowany na cmentarzu Haechu w departamencie Chiba.

O znaczeniu UKEMI - Jigoro Kano
W dzisiejszych czasach nie widzi się już tych samych wyrazistych technik jak kiedyś.
Wszyscy przyjmują bardzo sztywny i defensywny styl i wydają się całkowicie pochłonięci myślą o wygraniu zawodów (walki) nieprzejawiając aspiracji na wyższe dokonania.
Ten kto mierzy wysoko z myślą o przyszłości nie może skupiać się na teraźniejszej wygranej lub przegranej.
Najważniejszym celem w treningu Judo jest rozwinięcie szybkości i nieskrępowanych, elastycznych ruchów ciała.
Jeśli ktoś przystępuje do zawodów z jedyną myślą o tym, żeby nie być pokonanym, automatycznie ciało staje sztywne i defensywne - jest to nieodpowiedni stan na efektywną ostrą akcję.
Podczas gdy ktoś postrzega wszystko jako sprawę zniewalającej siły i nieskrępowanych ruchów ciała nie martwiąc się zbytnio o bycie rzuconym, prędzej czy później rozwinie pożądane cechy i będzie w stanie zastosować je w ataku lub obronie kiedy nadarzy się okazja.
Aby stać się naprawdę niepokonanym w Judo nie powinno się polegać na swojej sile, ponieważ gdy spotyka się silniejszego przeciwnika z pewnością będzie się pokonanym.
Są różne metody obrony, ale główną jest uchylanie się sile przeciwnika lub zmiana pozycji aby zredukować skutki zastosowania siły. Inną metodą jest pchanie lub ciągnięcie aby osłabić siłę, której przeciwnik zamierza użyć.
Aby można było skutecznie użyć którejkolwiek z tych akcji obronnych trzeba nabyć elastyczności i szybkich ruchów ciała.
Jak często mówiłem, jeżeli ktoś nie lubi być rzucany nie może się spodziewać, że stanie się mistrzem tej sztuki. Przyjmując rzuty raz za razem trzeba się nauczyć jak przyjmować upadki i przezwyciężać strach przed upadkiem.
Wtedy zniknie strach przed atakami przeciwnikami i będzie się w stanie przejąć samemu inicjatywę ataku.
Tylko przestrzegając tego sposobu ćwiczenia można się nauczyć prawdziwego Judo Waza.
Zawody i ćwiczenia, które są sposobem trenowania powinny być prowadzone w taki sposób aby rozwijać szybkość i swobodny ruch ciała.
Źródło: http://www.judoinfo.com
LEGIEŃ WALDEMAR
trener, jeden z trzech judoków świata, który zdobył dwa złote medale olimpijskie (w Seulu 1988 i Barcelonie 1992), medalista mistrzostw świata i Europy, 8-krotny mistrz Polski.

Urodzony 28 sierpnia 1963 w Bytomiu, syn Tadeusza i Krystyny Rewcio, absolwent miejscowego Technikum Mechaniczno Samochodowego (1984) i gdańskiej AWF (1992), gdzie otrzymał tytuł magistra wf (najwyższa średnia ocen na studiach zaocznych). Judoka (180 cm, 85 kg) GKS Czarni Bytom 1973-1994 (trener Józef Wiśniewski) walczący w dwóch kategoriach wagowych (78, 86 kg), w ciągu ponad 20 lat walk na tatami dokonał w historii tego sportu na świecie tak wiele, że dostał się do Księgi Guinnessa, jako trzeci judoka, który zdobył dwa złote medale olimpijskie. Kiedy ojciec przyprowadził go na pierwszy trening (9 lat) sądził, że judo to rodzaj gimnastyki z padami i przewrotami, a nie sport walki (wolałby być koszykarzem lub lekkoatletą). A jednak został mu wierny. Zdecydowały o tym najpewniej wrodzone cechy charakteru (spokojny, zrównoważony, akuratny, dokładny, prawie pedant), zadatki na wielkiego sportowego bojownika i umiejętność przyswajania sobie technik walk Wschodu oraz taktycznego rozgrywania pojedynków. Szkoleniowcy zasadnicze predyspozycje dwukrotnego mistrza olimpijskiego zawarli w dość tradycyjnej formule: "inteligentny, bardzo pracowity i zaangażowany w procesie treningowym, skromny, koleżeński, służący zawsze pomocą innym, bardzo łatwy do prowadzenia, wspaniały technik i genialny taktyk". Wielką (jak się miało okazać) karierę międzynarodową rozpoczął podczas mistrzostw Europy (1981) juniorów w San Marino (waga do 71 kg), kiedy pod kierunkiem trenera kadry narodowej tej grupy wiekowej Marka Rzepkiewicza wywalczył złoty medal (rok później podczas ME juniorów zdobył medal brązowy). Potem były już prawie same sukcesy, być może opóźnione nieco krótkotrwałą chorobą nerek. Walka z nią świadczy o charakterze polskiego judoki. Otóż lekarz nakazał mu wypijanie piwa, po czym wbieganie na ostatnie piętro najwyższego budynku w Bytomiu i zbieganie tą samą drogą. Kilkanaście razy po kilka razy dziennie. Będąc całkowitym abstynentem harował tak kilka miesięcy. I chorobę pokonał. 8-krotny mistrz Polski: kat. 78 kg (1985), kat. 86 kg (1986, 1988-1992), kat. open (1989) był też: 3-krotnym brązowym medalistą MŚ (1987, 1989, 1991), mistrzem Europy (1990) oraz 2-krotnym medalistą ME - srebrnym (1985) i brązowym (1986). Spotykał się na tatami z wieloma światowymi indywidualnościami judo, niektóre z nimi pojedynki przeszły do historii tej dyscypliny sportu. Zawodnikiem, którego styl walki mu najbardziej nie odpowiadał (i z którym zresztą nigdy nie wygrał) był Japończyk Hirotake Okada, zaś najdramatyczniejsze zmagania w całej karierze sportowej toczył na finiszu obu turniejów olimpijskich. Wspominał pojedynek w seulskiej hali Changchung: "Półfinał jest najgorszy. Przegrasz, możesz skończyć na piątym, w najlepszym razie na trzecim miejscu. Wygrasz, już masz przynajmniej srebrny medal. Warajew (Baszir, reprezentant ZSRR - przyp. red.) niemal wyzionął ducha, ja zresztą też. Kilkadziesiąt sekund przed końcem do ostatnich ataków zmobilizował mnie Wiesiek Błach (kolega, trener), którego podpowiedzi zawsze znakomicie słyszałem, choćby nie wiadomo jaki zgiełk panował wokół. I jego podpowiedzi były zawsze najwyższej próby. Ale w samej końcówce byłem już tak zmęczony, że w pierwszej chwili nie dotarła do mnie nawet decyzja sędziów". Cztery lata później, w Barcelonie w hali Blaugrana najbardziej pamiętny był sam finał (stały "prześladowca" Polaka Japończyk Okada był w słabszej formie i wcześniej odpadł z konkurencji) o którym Legień powiedział: "Początek miałem fantastyczny. Udało mi się zaskoczyć Francuza Pascala Tayota i aż wykrzyknąłem z radości po tej akcji, co dotychczas nigdy mi się nie zdarzało". W ten sposób obronił tytuł mistrza olimpijskiego, co w historii judo było wyczynem niebywałym. Ale nadal nie lubił błysku fleszów, kamer i mikrofonów. Został, jak sam mówił, normalnym człowiekiem. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie (1993) pozostawił w kraju wszystkie "sztuczne wyróżnienia i zaszczyty" (okres walki o stanowiska w PZJudo, brak konkretnych propozycji pracy i perspektyw rozwoju) i wyjechał do Paryża, gdzie pracuje (z powodzeniem) jako trener i dyrektor w Racing Club de France. Jest lubiany i doceniany. Współpracuje też z PZJudo jako przedstawiciel do spraw kontaktów międzynarodowych. Najlepszy sportowiec Polski w tradycyjnym plebiscycie czytelników "PS" (1988, 1992), odznaczony m. in Krzyżem Oficerskim OOP (1988), złotym i srebrnym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe oraz złotym medalem Europejskiej Unii Judo. Żonaty (Beata) ma dwóch synów (Michał i Przemysław). Mieszka w Paryżu, niedaleko Wersalu. Do Polski nie wróci ze względu na dzieci, a przede wszystkim ich naukę.
*1988 Seul: w. lekkośrednia 78 kg - w pierwszej kolejce wygrał z V. Husseinem (Egipt), w drugiej pokonał D. Garcię (Argentyna), w trzeciej zwyciężył K. Doberty (Kanada), w półfin. wygrał z B. Warajewem (ZSRR), w finale pokonał F. Wieneke (RFN) zdobywając złoty medal (pierwszy w historii polskiego judo, był 29 września 1988).
*1992 Barcelona: w. średnia 86 kg - w pierwszej kolejce wygrał z M. Odnorem (Kenia), w drugiej pokonał N. Filipowa (Bułgaria), w trzeciej zwyciężył J. Yanga (Korea), w półfin. wygrał z N. Gillem (Kanada), w finale pokonał P. Tayota (Francja) zdobywając złoty medal (był także chorążym naszej ekipy podczas tych igrzysk).
"Uznanie należy się człowiekowi, który jest na arenie; którego twarz naznaczona jest pyłem, potem i krwią; który odważnie dąży do celu; który myli się i wkrótce ponawia próbę; który w końcu zna triumf wielkiego osiągnięcia; i który jeśli nawet przegra, przynajmniej przegra dając z siebie wszystko, tak, że jego miejsce nigdy nie będzie z tymi chłodnymi i tchórzliwymi duszami, które nie zaznały ni zwycięstwa ni porażki" Theodore Roosevelt - prezydent USA 1901-09 uczeń Yoshitsugu Yamashity.